Trudno powiedzieć, w jakim stanie zachmielenia był wówczas Zari, gdy powstał ten pomysł, ale jedno jest pewne, to on jest ojcem tego projektu. Sam jednak nie jest wstanie sobie przypomnieć kiedy dokładnie zaczął o tym myśleć. Prawdopodobnie będąc już po paru pifkach i grzebiac w jakimś bliżej nieokreślonym pojeździe stwierdził, że fajnie byłoby zbudować auto na wyścigi równoległe - popularne wyścigi na 1/4 mili. Z filmiku, który przez przypadek został zrobiony telefonem w tym okresie możemy się domyslać, że było to w okolicach 31 marca 2005

Już na drugi dzień zarażeni tym pomysłem zostali - Wojtas, Seba, Fujara, Boobeer i Zyga, którzy z zasady wchodzą we wszystko co nie ma zapachu ubocznego produktu trawienia - pospolicie zwanego kupą.

Mając już taki skład należało przejść od słów do czynów. Plan był następujacy: Kupujemy lekkie kompaktowe auto i wkładamy do niego 150 konny silnik od Accorda Seby (który po nieszczęśliwym wypadku nadawał się do kasacji) i powoli przebudowujemy auto, by było coraz lżejsze, ale też szybsze i bardziej wytrzymałe.

Nie minął tydzień jak załadowani w Seby busie z lawetą przekraczaliśmy granicę Niemiecką jadąc po "wypasionego" golfika, który w wyposażeniu miał bardzo ciekawą opcję - "motorschaden". Po zwiezieniu tego bolidu i wykonaniu wstępnych pomiarów okazało się jednak, że 2-litrówka z Hondy będzie dość mocno problematyczna to zainstalowania. Tak więc niecały tydzień później znów znaleźliśmy się u naszych zachodnich sąsiadów z lawetą po kolejne auto. Oczywiście, jeśli to co kupiliśmy możnabyło jeszcze nazwać autem...

Mimo widocznego stanu chłopaki przeprowadzili krótko dystansowe testy i z bananem na twarzy stwierdzili: "dobry będzie".

Roboty ruszyły...(tutaj będzie opisane co po kolei było robione – jak tylko będę miał chwile czasu, żeby pogadać z Zarim i Wojtasem).

Niestety w między czasie straciliśmy w składzie Sebę, a nie długo potem również Fujarę, którzy z braku wolnego czasu musieli nas opuścić. Mimo chwilowego zwątpienia reszty drużyny, wyklarował się przynajmniej jasny podział obowiązków. Wojtas i Zari - główni konstruktorzy, Boobeer – finanse, marketing (nieźle brzmi) i dostawy (części i napoi), no i Zyga - zbijanie bąków.

Pierwszym znaczącym wydarzeniem po wielodniowych wieczornych pracach, było wpasowanie nowego silnika między błotniki golfa. Nastąpiło to dokładnie 21 kwietnia 2005. Co zostało uwiecznione na zdjęciach:

Nie obeszło się oczywiście bez małego fetowania, na którym znaleźienie dobrej miejscówki na spicie bronia było nie lada wyzwaniem.

 

Po tygodniowym oblewaniu tego wydarzenia, doszliśmy wreszcie do arcyodkrywczych wniosków. Po pierwsze, że łby nas bolą niemiłosiernie, a po drugie, że jesteśmy jeszcze daleko w polu.

Kolejne wielkie dłubanie, zostało rozpoczęte, ale o tym później...